Shochu – japońska wódka

W Polsce utrwaliło się przekonanie, że sake to japońska wódka. Tymczasem prawdziwą japońską wódką jest shochu. Ta nazwa nic ci nie mówi? Przeczytaj artykuł o bardzo popularnym alkoholu w Kraju Kwitnącej Wiśni.

W XV wieku w Korei powstało soju, alkohol destylowany podobny do shochu, i być może to ono stało się inspiracją do japońskiego shochu. Istnieje też możliwość, że sochu przywędrowało z Korei, Chin lub Tajlandii.

Shochu powstaje najczęściej przez destylację ryżu, ale do jej produkcji bywają również używane ziemniaki, słodkie ziemniaki, czyli bataty, jęczmień, gryka, proso, kukurydza. Może zawierać nawet do 45% alkoholu, zwykle jest to jednak 25%. Zgodnie z prawem japońskim zawartość alkoholu nie powinna przekraczać 36%. Shochu jest dużo silniejszym alkoholem niż sake.

Shochu pija się podobnie jak sake, w małych kamionkowych czarkach, nalewając je z glinianego dzbanka. Można ją też pić bardziej po europejsku, czyli w małych szklanych kieliszkach. Jednak rozcieńcza się ją z gorącą wodą (yuwari) w proporcjach 1:1 (gogowari) lub wlewa się więcej wody niż alkoholu (rokuyonwari). Można też podawać ją z lodem (on the rocks).

Co ciekawe kolejność wlewania wody i alkoholu ma duże znaczenie dla smaku shochu. Jeśli najpierw wleje się do czarki shochu, a jako drugą wleje się wodę, to uzyska się ostry smak alkoholu. Jeśli zaś jako pierwszą wleje się wodę, a do niej doda się shochu, to smak trunku będzie słodki.

Zakąskę do shochu stanowią zazwyczaj marynowane morele (umeboshi). Można ją też pić do sushi, tak jak sake. Towarzyszy wszelkim uroczystościom i ważnym spotkaniom. Można wykorzystać ją do przyrządzania drinków, najczęściej z owocami cytrusowymi lub z zieloną herbatą oolong. Takie koktajle można kupić na japońskich ulicach w specjalnych automatach z drinkami. Popularnym koktajlem jest chuhai, shochu wymieszana z wodą sodową i syropami owocowymi, podana w wysokiej szklance z cytryną i lodem.

Do spopularyzowania shochu przyczynił się Shigechiyo Izumi, który przeżył 120 lat i ze względu na swoją długowieczność został wpisany do Księgi Rekordów Guinessa. Podkreślał, że duże znaczenie w jego życia miało picie shochu. To ono miało być receptą na długowieczność, nic więc dziwnego, że stało się cenionym i popularnym alkoholem. Shigechiyo Izumi mawiał, że wolałby umrzeć, niż zrezygnować z picia tego trunku.

Również, jak w przypadku sake, shochu najlepiej spróbować w jej ojczyźnie. Poza Japonią jej smak może bardzo odbiegać od oryginału, co bywa zniechęcające do podjęcia kolejnych prób.

Dodaj komentarz