Jak to było… w PRLu?

Polska niestety dalej słynie wśród obcokrajowców z nawyku picia wódki. Koniecznie czystej i niekoniecznie z w małych ilościach. Skąd pojawiły się takie przywary?

W Polsce piło się dużo przed wojną i piło się dużo po wojnie. Tradycyjne polskie wesele nie mogło się obyć bez skrzynki wódki i skrzynki oranżady zwanej w tamtych czasach polo coctą. Nikt nie kwapił się do picia whisky, piwa, malibu.

Zagrycha i literatka

PRL nie przyzwyczajał do luksusu. W lokalach główne menu ograniczało się do kilku pozycji, podawanych nie zawsze przez cały dzień, a wyłącznie w ustalonych porach. Właściwie nigdy nie było wiadomo, czy akurat załapiemy się na pomidorową, czy może tylko na chleb ze smalcem. Najlepszą zagrychą były nóżki w galarecie oraz żeberka.

Jednego czego nie brakowało nigdy to wódki! Nalewane koniecznie w swojej pierwotnej formie do literatek. Bez zbędnej popitki czy mrożenia.

Dlaczego ludzie upodobali sobie akurat alkohol?

No cóż rozrywek nie było zbyt dużo. Piło się zatem w domach, w akademikach, w pracy. Do klubów obawiano się chodzić. Zawsze mogła nas zamknąć milicja. Po za tym w pijalniach piwa warunki nie były najlepsze. Często długo czekało się na pusty kufel, a jakość trunku dawała bardzo wiele do życzenia.
Jeśli chodzi o alkohole importowane to nie było ich niestety zbyt dużo. Odnaleźć je można było w tzw. Peweksach i ograniczały się raczej tylko do win. Zresztą też nie najlepszej jakości.

Królowa PRLu… wódka

wodka polska
Okazji do jej wypicia nie brakowało: urodziny, imieniny, wesela, wypłaty, wszelkie święta. Najbardziej znane były bez wątpienia: Żytnia i Wyborowa. Stanowiły wyposażenie każdej domowej meblościanki czy barku i oznaczały pewien luksus. Z czasem z tradycyjnych sklepów przeniosły się do Peweksów i stanęły obok Krakusa i Polonaise. Można je było nabyć, ale wyłącznie za dolary. Oczywiście panie zawsze wolały kolorowe trunki. Nieco delikatniejsze i wytworniejsze.

Wybiła trzynasta…

W stanie wojennym wprowadzono zakaz picia alkoholu i jego kupowania do godziny trzynastej. Życie zatem rozpoczynało się od trzynastej. Studenci pili w akademikach, majstrowie na budowie.
Co ciekawe większość sklepów monopolowych była czynna od rana… sprzedawać natomiast nie mogła niczego.
W 1981 roku pojawiły się natomiast kartki na alkohol, obowiązywały przez dwa lata. Wówczas każdy dorosły mógł zakupić jedną butelkę półlitrówki. Jak się okazało nie było to wcale aż tak mało.

Zapasy alkoholu pozwoliły na zgromadzenie takiej ilości, że za alkohol można było opłacić wszystko. Od usługi hydraulika do mechanika.

Niestety jakość wódki nie była najlepsza. Bywało, że wręcz śmierdziała i piekła w gardle. Jednak i na ten problem znalazło się rozwiązanie. Zaczęto masowo produkować bimber, a luksusem stał się ciężko dostępny spirytus często rozcieńczany wodą lub zabarwiany sokiem.

setka wodki

1 Komentarz

Dodaj komentarz