Co pijał Hemingway?

Daiquiri. Tak tajemniczo zwie się alkoholowy koktajl, który powstaje na bazie białego wina i syropu cukrowego, wzbogaconego sokiem z limetki. Samo słowo wywodzi się ponoć z języka Indian Taino, którzy zamieszkiwali ongiś Karaiby. Drink ten był ulubionym – wyskokowym napojem Ernesta Hemingwaya, który najbardziej lubił go w wersji Papa Doble, czyli z podwójną ilością rumu. Opis tegoż drinka pojawia się w kilku powieściach pisarza. Warto więc samemu zmierzyć się z Hemingwayowskim zadaniem i w domowym zaciszu stworzyć karaibską namiastkę tropików i beztroski. Do przyrządzenia daiquiri potrzebujemy 50 ml białego rumu (a 100 ml w wersji Papa Doble), 25 ml soku z limetki, 25 ml syropu cukrowego (można go przyrządzić samodzielnie, dodając do gorącej wody kilka łyżek cukru (woda nie powinna być za gorąca, bo wtedy powstanie lukier), a następnie poczekać, aż kryształki wystygną i będą się nadawać do „przysypania” drinków). Wszystkie składniki mieszamy w shakerze z lodem, następnie przelewamy do schłodzonej szklanki koktajlowej.

Co ciekawe, do sporządzania tego drinka, w wielu amerykańskich restauracjach, używa się urządzenia o nazwie daiquiri/margarita machine, czyli stale pracującego młynka o kształcie ślimaka. Mieli on lód, zmieszany z sokiem i syropem, tworząc zwartą, słodko-kwaśną konsystencję, którą wystarczy już tylko połączyć z rumem. Efektem jest swoisty „śnieżek” na drinku – o takim wyglądzie napoju mówi się „frozen” – co znaczy „zmrożony”, odpowiednio wychłodzony i wymiksowany zarazem. Z kolei wersję podwójną, tę Hemingwayowską, serwujemy w szklance typu highball, którą można energicznie potrząsać (zasłaniając jej wylot), by dowolnie wymieszać składniki drinka. Można też użyć długiej łyżeczki barmańskiej, by wprawić w ruch kostki lodu, lubiące opadać na dół szklanicy. „Podanie daiquiri po amerykańsku” oznacza wetknięcie w drink malutkiej, bibułkowej parasolki.

Tags:

Dodaj komentarz