Alkohol w kinematografii

Alkohol już dawno przestał być tematem tabu. W sztuce jest nie tylko czynnikiem sprawczym wielu fantastycznych wizji, dzięki którym dziś możemy podziwiać dzieła wielkich mistrzów. Alkohol stała się także wątkiem poruszanym w filmach coraz śmielej i coraz bardziej ciekawie. Oto kilka nieszablonowych „ról”, w jakie miała okazję wcielić się ta powszechna używka.

Z czym kojarzy ci się James Bond? Oczywiście, z supernowoczesnym sprzętem naszpikowanym gadżetami pochodzącymi z tajnego laboratorium, pięknymi kobietami, które uwodzi na każdym kroku oraz… z martini – wstrząśnięte, niezmieszane – rzecz jasna. Sławetne słowa: „Vodka martini, shaken, not stirred” podały z ust wszystkich odtwórców roli agenta Jego Królewskiej Mości, od pierwszego Seana Connery’ego aż do ostatniego – Daniela Craiga.

„Mechaniczna pomarańcza” („Clockwork orange”) to film w reżyserii Stanleya Kubricka. Film przestawia brutalna rzeczywistość w przerysowany i groteskowy sposób. Nawet klub nie jest tylko zwykłym klubem. Niech nikogo nie zmyli to, że Korova to w filmie bar mleczny. W tym niezwykłym lokalu największa zaletą mleka nie są jego wartości odżywcze. Napój nazywany przez głównego bohatera „mlekiem z żyletami w środku, co człowieka naostrzy” ma mocne właściwości odurzające. Dziwny jest także lokal, gdzie mleko kupuje się jak w dystrybutorze do kawy, tyle że maszyna ma kształt porcelanowej kobiety. Mleko wylatuje z jej piersi po wrzuceniu monety i naciśnięciu odpowiedniego guzika.

Jak nazywa się najbardziej znany i najbardziej pokraczny pirat na świecie? Oczywiście, Jack Sparrow – bohater „Piratów z Karaibów” jest wiecznie na rauszu. A jaki jest ulubiony trunek piratów? Wiadomo – rum, który leje się strumieniami zarówno na pokładach statków pirackich jak i w nabrzeżnych tawernach. Kapitan Sparrow należy do największych amatorów tego alkoholu. Kiedy rum się kończy zawsze pyta niepocieszony: „Why is the rum always gone?”

Dodaj komentarz